Otwarłem oczy dopiero, kiedy usłyszałem, że otwierają się drzwi do mojego pokoju. Wyskoczyłem z wanny jak oparzony. Dopiero, kiedy wbiłem się w szlafrok przypomniałem sobie, że umawiałem się z pokojówką. Wystawiając głowę przez drzwi zobaczyłem ją, więc powiedziałem żeby nalała nam wina a ja wychodzę za minutkę. Nie przypuszczałem, że przyjdzie. Pod szlafrokiem nie miałem zupełnie nic. Owinąłem się szczelnie i wyszedłem. Stała przy komodzie tyłem do mnie. Wciąż miała na sobie swój służbowy strój. Czarna koszulka i spódniczka z białymi akcentami. Jej zgrabne nogi ukryte były czarnymi pończochami. Jedyne, co się zmieniło to jej uczesanie. Kasztanowe włosy swobodnie opadały na jej szczupłe ramiona. Zatrzymałem się tuż za nią. Kieliszki były już napełnione. Odchyliłem kosmyk jej włosów i wyszeptałem jak bardzo się cieszę, kliknij...że przyszła. Uśmiechnęła się jak to miała w zwyczaju, a ja poczułem jej dłonie rozsupłujące pasek od szlafroka. Byłem oszołomiony i zaskoczony. Sam nie wiem czy to jej bezpośredniość, zapach perfum czy może bliskość jej ciała tak na mnie podziałały. Kiedy poły szlafroka rozchyliły się zrobiła nieznaczny krok w tył i spojrzała w dół, czułem jak mój kutas pręży się i sztywnieje.