Zaczęłam się zastanawiać, jak to zrobić. Umówiłam się z Alicją, moją najlepszą przyjaciółką. Ona jedna zawsze mnie rozumiała. Może dlatego, że też lubiła ten sport i nie wzdrygiwała się przed przygodami z facetami. Nawet jeśli poznała go kilka minut wcześniej. Kiedy w kawiarni siedziałyśmy nad kawą i ciastkami opowiedziałam jej o moim pomyśle. Najpierw stwierdziła, że jestem idiotką i kazała mi się leczyć. Ale w końcu ją przekonałam, ze to nie jest taki najgorszy pomysł. Nie dość, że będę robić to co lubię, to jeszcze może zarobię na tym parę groszy. Kiedy Alicja zostawiła mnie na chwilę samą i poszła do toalety podszedł do mnie mężczyzna, który siedział przy sąsiednim stoliku. Wcześniej, zaabsorbowana rozmową z przyjaciółką, nawet go nie zauważyłam. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że cały czas mi się przyglądał. Gdy mu się przyjrzałam stwierdziłam, że jest całkiem całkiem.
- Dzień dobry pani. Nazywam się Jonathan Schwaertzer. Przepraszam, że przeszkadzam – powiedział – ale przypadkiem słyszałem fragment rozmowy. Jestem fotografem pracującym w branży, która panią interesuje. Oto moja wizytówka. Proszę się ze mną skontaktować w przyszłym tygodniu, Postaram się pani jakoś pomóc. Mam sporo kontaktów.

Nie mogłam uwierzyć. Takie szczęście! Ja tu kombinowałam jakieś cuda, a facet sam się napatoczył. Już w następny poniedziałek zadzwoniłam do niego.
- Chętnie zaproszę panią na sesję próbną u mnie. Muszę się zorientować, co pani potrafi i na co jest się pani w stanie zdecydować.
- Jak to? – zapytałam zdziwiona
- Nie każdy nadaje się do występowania przed aparatem, czy kamerą. Zanim zacznę z kimkolwiek rozmawiać o pani muszę wiedzieć coś konkretnego.